Polowanie wśród spacerowiczów z dziećmi. Tę niedzielę katowiczanka będzie długo wspominać. I cieszyć się, że jej kurtka miała kolor różowy.

Źródło: https://katowicedzis.pl/2019/11/polowanie-wsrod-spacerowiczow-z-dziecmi-te-niedziele-katowiczanka-bedzie-dlugo-wspominac-i-cieszyc-sie-ze-jej-kurtka-miala-kolor-rozowy/?fbclid=IwAR0AQAByUe-CsZngQ6L6AfcuVHhKP9ZgAVFVbo_iDZVSIijT2vme_RKnIJ4

Przygoda pani Gabrieli jest dosyć przerażająca. Tym razem skończyło się na strachu. Jej znajoma prosiła, byśmy udostępnili relację koleżanki. „By katowiczanie byli świadomi”, co może ich czekać podczas niedzielnej przechadzki.

Oddajmy głos pani Gabrieli. Oto jej relacja:

„POLOWANIE NA ZWIERZĘTA MIĘDZY ŚCIEŻKAMI ROWEROWYMI!

To co Nas dzisiaj spotkało nadal nie mieści mi się w głowie!

Wybraliśmy się z psami na spacer do katowickiego lasu tuż za kopalnią Wesoła. Miejsce jest bardzo popularne, z szerokimi ścieżkami rowerowymi.

Dzisiaj ze względu na super pogodę jak zawsze mijaliśmy dziesiątki rowerzystów, spacerujące rodziny z dziećmi, panią w ciąży…

Robiliśmy kółko. Gdy już wracaliśmy w kierunku samochodu, na skrzyżowaniu leśnych ścieżek stał samochód z przyczepą, a w nim myśliwi.

Pan uprzejmie poinformował, że dla własnego bezpieczeństwa musimy poczekać pół godziny albo wrócić inna ścieżka, bo nadal trwa odstrzał. Wynikało więc, że panowie polowali dokładnie w środku terenu, który otoczony jest ścieżkami rowerowymi!

Wdałam się w dyskusję z panem myśliwym. Pytałam między innymi KTO POZWOLIŁ POLOWAĆ W NIEDZIELĘ MIĘDZY LUDŹMI? Pan powiedział min. (cytuję):

Dla mnie polowanie w niedzielę to takie samo hobby jak dla Pani spacerowanie.

Nie mam komentarza na to! W tym czasie sporo rowerzystów i spacerowiczów po prostu szło dalej, nie zważając na niebezpieczeństwo, no bo kto z was by pomyślał żeby w takim miejscu urządzać rzeź?

Niestety stało się najgorsze dla nas. Nasz pies Dingo wystraszył się i wyrwał z szelek – poleciał wprost na teren odstrzału, a my za nim.

Niestety zaczęły się strzały. Pies jeszcze bardziej się wystraszył, udało mam się go złapać dopiero w rzeczce.

Wracaliśmy z duszą na ramieniu do ścieżki. Cieszyłam się tylko z tego, że miałam mega różową kurtkę.

Gdy doszliśmy do ścieżki spotkaliśmy 3 myśliwych, pozostawiających na ścieżce zwłoki dwóch pięknych saren. Łzy same poleciały mi z oczu.

W głowie mi się nie mieści, jakie to jest narażanie zdrowia i życia ludzi. Równie dobrze można zrobić odstrzał w niedzielę w parku na Trzech Stawach, bo ilość ludzi i tu, i tu, podobna”.

Pani Gabriela pyta o tę sytuację Polski Związek Łowiecki Zarząd Okręgu Katowice: „Jak długo będziecie narażać życie i zdrowie niewinnych ludzi? Jak możecie robić polowania w niedzielę wśród tylu ludzi?” Być może jednak nie było to polowanie zgłoszone.

Pani Gabriela kończy swoją relację: „Nie wyobrażam sobie, aby ktoś urządzał sobie polowania wśród spacerujących dzieci!” Nam też ciężko to sobie wyobrazić. PZŁ chyba powinien sprawę wyjaśnić. Pani Gabriela powiedziała nam, że już jutro zażąda wyjaśnień. My również zamierzamy zadać swoje pytania.

Na zdjęciu: czytelniczka zauważyła, że skoro dziś urządzono polowanie tam, gdzie je urządzono, to równie dobrze można było strzelać na terenie Muchowieckiego Parku Leśnego.